piątek, 24 stycznia 2014

Moje sposoby na sesję.

Komentarzy : 23

Nie jedną sesję już w życiu przeżyłam, ale co semestr wciąż  mnie zaskakuje. Zupełnie jak zima drogowców. Na szczęście udało mi sie wypracować kilka metod, które pozwalają mi się z nią zmierzyć. Oto moje sposoby na ten smutny dla każdego studenta okres: 
Na pewno wiecie, że niektóre pokarmy pozytywnie wpływają na nasz mózg. Żeby myśleć, musisz mieć energię. A nic nie daje takiego kopa mózgowi jak węglowodany. Najlepsze będą te złożone, bo uwalniają energię przez kilka godzin. Warto pamiętać też o kwasach omega 3, minerałach takich jak magnez, żelazo i potas, lecytynie i witaminach. Ale nie kupuj suplementów. Jedz ryby, orzechy, ciemny chleb, kasze a także dużo warzyw i owoców. Ja właśnie chrupię garść nerkowców. 

Po paru godzinach nauki każdy potrzebuje energetycznego kopa. Nie ma uniwersalnego sposobu, bo jednym pomoże litr kawy a innym godzina ćwiczeń na siłowni. Ważne, aby znaleźć swój sposób. Ja dosłownie kilka dni temu odkryłam Yerbę Mate. Kupiłam ją na próbę w supermarkecie, w torebkach. I działa. Wczoraj nie mogłam zasnąć aż do 3. A przy tym nie obciąża mojego żołądka tak jak kawa. 

Nic tak nie pomaga w zapamiętywaniu jak kolory. Przynajmniej mi. Przygotowując się do kolokwium czy egzaminu zawsze mam przy sobie kilka zakreślaczy i mazaków. Widzę coś bardzo ważnego - zakreślam. Mam z czymś problem i ciągle zapominam jak nazywał się ten związek - poprawiam go na czerwono. Zapomniałam o czymś ważnym - przyklejam karteczkę z komentarzem. 

Nie wiem jak u Was, ale u mnie na biotechnologi trzeba by być robotem, który nie sypia i nie jada, żeby zaliczyć wszystko w pierwszym terminie. Ewentualnie uczyć się pilnie od początku semestru, co mi się niestety nie zdarza. A i czasem to nie wystarcza bo zdarza sie, że zaliczenie zależy od humoru wykładowcy. Dlatego ja co semestr planuję co w którym terminie mam zamiar zdaję zaliczyć. Za zwyczaj w drugim terminie pojawia się to co trudne, ale prowadzący pozwalają na trzecie i czwarte terminy. Na pierwszy uczę sie wszystkiego hipertrudnego i tego super lekkiego. 

Nie jestem dobrym studentem. Zamiast pilnie notować  przeglądam na wykładzie instagrama, rozwiązuje sudoku lub czytam coś ciekawszego. Albo w ogóle na te wykłady nie przychodzę, bo bardzo dobrze mi się śpi a nikt nie sprawdza obecności. Na szczęście większość wykładowców udostępnia swoje wykłady. Kilku tego nie robi i wtedy warto znać kogoś, kto robi ładne notatki. Warto znać również ludzi z wyższych roczników, zdobyć zeszłoroczne pytania, notatki i informacje na temat zaliczeń. Jest szansa, że coś sie powtórzy.

Odinstaluj Simsy albo każ komuś założyć na nie hasło - pewnie istnieje taki program. Jeśli masz wyjątkowo dużo nauki ale ciągle kusi cię, żeby zaglądać na fesja poproś kogoś zaufanego, żeby zmienił ci hasło, chociaż na dzień, dwa. Nie zaczynaj też nowych seriali. Jeśli jesteś z jakimś na bieżąco to nic się nie stanie, jeśli obejrzysz nowy odcinek. Ale jeśli zaczniesz coś od zera i Cię wciągnie, to może być kiepsko. 


Ja z sesją startuję 3 lutego, ale już teraz mam po 3 kolokwia tygodniowo. A wy?
Podzielcie się ze mną swoimi sposobami na naukę. 


23 komentarze :

  1. nie mam metody na sesję... co roku inaczej, robie pranie uczac się... serio zabieram notatki segregujac skarpetki etc.
    Idę robic herbatę i w tym momencie powtarzam turbo nazwę jakiegoś związku którego nie moge zapamiętać...
    Mi sesja zaczyna się 29--> pierwszy egzamin, jednak 27 musze zmierzyc sie z ostatnim przeed sesyjnym zaliczeniem. To co działo sie tydzien temu było istną maskarą... po 2 koła dziennie, ale przezyłam, bo u mnie 3 koła w tygodniu to taki standard podczas semestru :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tylko jak mam laby - wtedy wejściówka na każdych, albo w semestrze z ćwiczeniami z chemii organicznej - też zawsze było kolokwium. Teraz mam spokojny semestr. No i nasza starościna zawsze dogaduje sie tak, żeby jednego dnia nie było dwóch zaliczeń nigdy.

      Usuń
    2. u mnie ten problem że laby mam często :) ale szczerze to wole je, bo przynajmniej szybko czas mi mija na zajęciach :)

      Usuń
    3. Też wolę posiedzieć w laboratorium niż na wykładzie.

      Usuń
  2. Cóż, ja ledwo skończyłam pierwsze studia, a już zaczęłam następne. Przyszła pierwsza sesja na nowym kierunku, a ja nie mogę przestać się zastanawiać dlaczego znowu sobie to zrobiłam (a ponieważ studiuję zaocznie, mam 4x2 egzaminy dziennie). Syndrom sztokholmski :P

    OdpowiedzUsuń
  3. W 100% się z Tobą zgadzam! Mieszanka studencka, karteczki, kolorowe cienkopisy, podkreślacze i porządek wokół mnie to moi sprzymierzeńcy! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie te Simsy... 5ty dzień dziś gram :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zainstaluje po sesji, chwilowo wyrzuciłam je z komputera.

      Usuń
  5. O rany..., jak dobrze że niedawno skończyłam studia ;)))

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie cały semestr czuję się jakbym miała sesję, wczoraj zaliczyłam ostatnie kolokwium i autentycznie czuję wielką ulgę i chęć do życia zamiast sesjowego stresu:)
    Rysunki zgodne ze skojarzeniami (wychodzą z tego niezłe głupoty, ale do dziś pamiętam dwugłowego kruka trzymającego grzebień, który reprezentował prostowniki stawu barkowego - m. dwugłowy, kruczo-ramienny i nadgrzebieniowy:)), układanie historyjek... Powoli uczę się uczyć różnymi technikami, np. metoda haczyków w pokoju jest jeszcze dla mnie zupełnie nieprzydatna:)
    Takie systemy jak obrazki skojarzeń, historyjki, rzymski pokój czy mapy myśli najlepiej zacząć rozpracowywać razem z rozpoczęciem zagadnienia, z którego ma być koło. Regularnie, codziennie po trochu. Efekty są zaskakujące gdy dwa dni przed kołem zaczyna się naprawdę konkretna nauka i okazuje się, że właściwie można ją nazwać przyjemną powtórką:) Niestety systematyczność jest moją słabą stroną, ale wszystko można wypracować. Jak raz się zobaczy efekty coraz łatwiej jest codziennie przysiąść do książek.
    Oprócz tego klasycznie robienie notatek w trakcie nauki, wykresy, zapisywanie trudnych do zapamiętania rzeczy na karteczkach, które w każdej chwili mogę wyjąć z kieszeni, kolorowe długopisy i markery. I codziennie trochę czasu dla siebie, na świadomy wypoczynek:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy nie uczyłam się w ten sposób, ale nie za bardzo mi to wychodzi. Byłam kiedyś nawet na warsztatach szybkiego przyswajania wiedzy, ale nie za specjalnie mi się te metody podobały. Korzystam z nich w awaryjnych warunkach.

      Usuń
  7. Ja w tym roku niestety z tych już 'niesesjujących', ale uwierz mi, że teraz chętnie bym do tego wróciła xD

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie sesja od 22, ale właściwie to ona trwa cały rok, bo musimy się uczyć na bieżąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie teoretycznie też ale jakoś nie jestem w stanie uczyć się na bieżąco. A później jest płacz.

      Usuń
  9. ja teraz mam coś codziennie, sesje zaczynam w środę i do tego czasu non stop mam mega zaliczenia
    ja nie wiem kto wymyślił tak lipny termin rozpoczecia sesji...

    yerbe znam, daje niezłego kopa, jednak człowiek szybko się do niej przyzwyczaja i trzeba sięgać po mocniejszą odmianę lub zrobić sobie przerwę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja yerbę piję tylko jak mam sie uczyć, poza tym wolę zieloną herbatę.

      Usuń
  10. Ja zbliżam się do mojej pierwszej w życiu sesji (pierwszy egzamin trzeciego lutego). I szczerze powiedziawszy to póki co moje przygotowania są koszmarne -_- Właściwie chyba żaden z wymienionych powyżej przez ciebie punktów nie praktykuje. Ostatnio żywię się głównie zupkami instant, czekoladą (shit!) i bananami. Doładowanie? Oglądanie seriali (na potęgę, cholera uzależnia ^^) chyba jeszcze bardziej rozleniwia. Kolory w notatkach? No dobra to akurat praktykuje. Co to drugie terminy to pewnie się przekonam, bo aktualnie uczę się tak, że najgorsze z możliwych dla mnie do nauki (cholerne programowanie) zostawiłam na koniec. Dobrych kolegów posiadam... a w rozpraszaniu się jestem mistrzem. Z wszystkimi ulubionymi serialami jestem oczywiście na bieżąco, Simsy też zdarza się włączyć (okropny pożeracz czasu!), a youtube i tumblr wciągają strasznie. Chyba faktycznie ze mną źle... tak, to chyba kończę przeglądanie kolejnego miliona blogów i idę rozwiązywać zadania z matematyki :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nie mam jakiegoś uniwersalnego patentu na sesję. Po prostu siadam z notatkami i uczę się do skutku, jak na razie udaje mi się wszystko zdać więc chyba działa:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Też start 3 lutego! Wspieram, bo teraz niestety trzeba się nauczyć wszystkiego o czym była mowa przez dobre kilka miesięcy...
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. ja niestety wszystko na ostatnią chwile musze robić :/. Na dodatek w ostatnim tygodniu miałam,aż 9 zaliczeń, a sesja zaczyna mi się 4 lutego . Więc mój sposób : litr kawy, energetyki, tabletki sesja i jade :)
    Powodzenia na egzaminach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie brałam jakiś tabletek wspomagających. Serio pomagają?

      Usuń
  14. Powodzenia w sesji! U mnie etap studiów już zamknięty, ale zawsze po każdej sesji obiecywałam sobie wraz ze znajomymi, że od nowego semestru to już będzie systematyczne uczenie się i zaliczanie egzaminów w samym zerówkach. Cóż, niewiele z tego wychodziło ;) :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie zostawiać linków nie mających związku z tematem wpisu. Komentarze takie uznawane są za SPAM i usuwane.

Instagram

Śledź mnie mailowo

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © OjKarola.pl - blog lifestylowy -