poniedziałek, 7 stycznia 2013

Wyprzedaże - jak nie dać się zwariować?

Komentarzy : 15
Wchodzimy do galerii handlowej i z każdej strony bombardują nas wielkie, czerwone napisy 'WYPRZEDAŻ', 'SALE'. Witryny krzyczą wielkimi cyframi -50%, -70%. Jak odnaleźć się w tym zamieszaniu i nie dać oszukać? 


Ja bardzo lubię wyprzedaże i chętnie z nich korzystam. Uważam, że regularne ceny ubrań są mocno zawyżone i nieadekwatne do ich jakości. Zazwyczaj płacimy za samą metkę i gratis dostajemy błyszczącą szmatkę. 

Jaki jest mój sposób na wyprzedaże? Już wam mówię. 

Kilka dni przed obniżkami wybierz się do sklepów i pooglądaj aktualne kolekcje. W sklepach jest o wiele mniej ludzi, ubrania nie są porozrzucane i spokojnie mogę się wszystkiemu przyjrzeć. Czasem robię zdjęcia telefonem, ale gdy sklep posiada pełną kolekcję na swojej stronie internetowej nie muszę tego robić. Strony sklepów to też świetne rozwiązanie dla osób, które nie mają w pobliżu żadnej galerii. Ja mieszkam obok galerii i jestem tam prawie codziennie. 

Zrób listę rzeczy które są Ci potrzebne i trzymaj się jej. Możesz zostawić sobie dwie wolne pozycję na rzeczy, które wpadną Ci w oko i musisz je mieć. Ja zajrzałam do swojej szafy i spisałam rzeczy, które są mi potrzebne. Były to głównie koszulki, więc wchodząc do sklepu swoje kroki najpierw kierowałam w to miejsce. Bo co z tego, że ta świetna marynarka jest przeceniona z 299 zł na 100 zł skoro i tak nie będę miała za wielu okazji do jej założenia. Na szczęście sklepy myślą o osobach które kupują bez zastanowienia i o ile zachowaliśmy paragony i metki możemy nasz ciuszek zwrócić. Często w dowolnym sklepie danej marki, często aż do 30 dni. A jeśli nie mamy paragonu, to wyciąg z karty kredytowej też może posłużyć za dowód zakupu. 

Co z sytuacjami - 15,99 na metce, 29,99 przy kasie? Otóż w tej sytuacji prawo staje po stronie konsumenta i możemy zażądać sprzedaży tej rzeczy w niższej cenie a sprzedawca nie powinien nam odmówić. Często jednak sam kasjer nie ma możliwości dokonywania zmian w systemie i musimy poprosić o to kierownika. Jednak upominajmy się o swoje bo możemy zaoszczędzić. 

Nie ma Twojego rozmiaru a bardzo chcesz to mieć? Możesz poprosić sprzedawcę aby skontaktował się ze sklepem w okolicy i zapytał o tą rzecz. Być może tam jeszcze się uchowała. Jednak czasem sprzedawcy nie mają możliwości odkładania rzeczy przecenionych więc musisz sie śpieszyć. Możesz też sprawdzić dostępne sztuki na stronie sklepu. Ja czasem zamawiam coś, mimo, że widziałam to w sklepie, wtedy mam pewność, że nie będzie tak 'zmacane'. 

Pamiętajcie, żeby na same zakupy wybierać się też możliwie wcześnie, najlepiej w godzinach otwarcia. Wtedy wszystko jest jeszcze jakoś poukładane, nie ma tłoku i mamy czas aby wszystko znaleźć i się zastanowić. 

znany widok, prawda? 
To chyba najważniejsze wskazówki, jeśli chodzi o wyprzedażowe szaleństwo. 
Dałyście sie porwać w tym sezonie? Bo ja tak. W domu mam już kilka rzeczy a pozostałe do mnie lecą - w sklepie nie było rozmiaru. 

Pochwalcie się swoimi zakupami. 

15 komentarzy :

  1. Ja też już pisałam o wyprzedażach. Dla mnie ogólnie to ściema... Polska to kraj w którym wyprzedaże nie mają nic wspólnego z obniżaniem cen, z okazjami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tym się zgodzę, u nas za mało rzeczy jest przecenianych i te przeceny są za niskie a co zabawne po sezonie wyprzedaży rzecz potrafi wrócić na półkę w starej cenie. Owszem, można kupić sweter za 30 zł, mimo, że kosztował 200 ale częściej będzie on kosztował 150 z 200.

      Usuń
  2. Fajny post. Ja w galeriach jestem rzadko, najbliższa 70 km ;c

    OdpowiedzUsuń
  3. tłok i bałagan to największe minusy wyprzedaży.. aż się odechciewa chodzić po sklepach..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego tylko i wyłącznie punkt 9, pod galerią, nie ma ludzi i wszystko jest poskładane. Przychodzisz o 17, to 15 osób stoi do kasy a stoliki z ciuchami to jeden wielki bałagan a przymierzyć da się tylko w domu.

      Usuń
  4. oj tak, wyprzedaże to super sprawa, o ile robi się to z głową. Ja w tym roku kupiłam raptem trzy ciuszki i jestem z nich mega zadowolona;)

    OdpowiedzUsuń
  5. nie jestem zakupoholiczką, ale mam do czynienia ze sprzedażą i niestety- wyprzedaże przynoszą największy zysk na przełomie całego roku. oczywiście nie w każdym przypadku, ale te niszowe "przypadki" wychodzą w najgorszym wypadku na zero i tylko wtedy, gdy na gwałt chcą pozbyć się towaru

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uważam, że zmądrzałam ;) bo siedze w domu zamiast szaleć z zakupami jak dawniej;) Zdałam prawko - w końcu! I zbieram kasiorke na samochód, nic sobie nie kupiłam, tylko botki niskie - do wygodnej jazdy hehe. Ale nie na wyprzedaży i nie w galerii. Kupuje minimum z komsmetyków. Jestem z siebie dumna jak nigdy, no i na koncie sumka w oczach rośnie ;) więc polecam przystopować z zakupami - WARTO!!! A postanowienia nowo roczne - to schodzić tą sterte ciuchów, którą mam, aż zamienią się w szmaty, dalej kupować minimum z kolorówki i kosmetyków. Mam tylko chrapkę na przecenione perfumki na 50 zł i chyba im ulegne ;) ale tylko im;) Też uważam, że większość wyprzedaży to ściema, zazwyczaj najlepsze fasony - brak i rozmiary też wyprzedane, więc... Polubiłam też zakupy w małych sklepikach, drogeriach czy nawet straganach. Jak sobie przypomne ostatnią wizyte w Galerii Krakowskiej - szkoda gadać!!! Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja uwielbiam ubrania a z racji statusu studenta często chodzę do sh i sama przerabiam. Na szczęście samochodu nie potrzebuję, wszędzie mogę dojechać tramwajem. Chociaż jak jestem w domu a to małe miasteczko (nie ma autobusów miejskich nawet), to bez autka nie ma po co z domu się ruszać.

      Usuń
    2. No właśnie ja mieszkam na wiosce, więc wiesz jak jest, bez samochodu masakra z tymi busami ;( córcia od września chodzi do przedszkola więc prawko i samochód stał sie musem! Zwłaszcza, że sama jestem i moge liczyć tylko na pomoc rodziców. Było mi już po prostu głupio i wstyd, jak nas moja mama zawoziła ;) a do przedszkola 3 km!!! Eh studenckie życie ;) wolność i swoboda - zazdroszczę ;) Ale jak już nabęde samochodzik, to dalej zamierzam oszczędzać na ciuchach i wydawać na wycieczki do Zakopanego bo mam max 2 godz. samochodem ;) a kocham góry! Bardziej niż ciuszki ;)

      Usuń
    3. ja wróciłam niedawno z Zakopanego, ale o wiele bardziej lubię tam jeździć latem.
      Bo można pochodzić po górach a nie tylko narty i narty ;).

      Usuń
  7. lubię wyprzedaże bo czasem można dorwać rzeczy (spodnie na wyprzedażach są świetną sprawą, a i t-shirty nagle nie kosztują 50 zł, ech 50 zł za koszuleczkę ),ale też trzeba być rozsądnym,a taką to ja jestem, wiec nigdy z wyprzedazami problemu nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żeby tylko 50, coraz częściej i 90 wołają za koszulkę.

      Usuń
  8. I love your blog and following you! Thank you for sharing with all of us! Would you like to follow me back?
    xoxo

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie zostawiać linków nie mających związku z tematem wpisu. Komentarze takie uznawane są za SPAM i usuwane.

Instagram

Śledź mnie mailowo

Obserwatorzy

Obsługiwane przez usługę Blogger.

- Copyright © OjKarola.pl - blog lifestylowy -